Skip to content

mam PrzeWAGĘ - Łukasz Sośniak SJ Posts

Mam przeWAGĘ!

Obejrzałem niedawno film z udziałem Nicka Vujicica, znanego na całym świecie mówcy i ewangelizatora, który urodził się bez kończyn. Film nosi tytuł „Cyrk Motyli” i opowiada historię pewnego „dziwoląga”, który w czasach nie tak dawnych pokazywany był w obwoźnym cyrku jako ciekawostka. Owe dziwowisko gra oczywiście sam Vujicic… Will, bo tak ma na imię główny bohater, słyszy codziennie jak bardzo jest przegrany. Ludzie śmieją się z niego, obrzucają wyzwiskami i pomidorami. Dyrektor cyrku, przedstawiając go widzom, mówi nawet, że jest człowiekiem, „od którego odwrócił się sam Bóg”. Z czasem Will zaczyna w to wierzyć i powoli godzi się ze swoim stanem.

Sytuacja zmienia się, gdy trupę Willa odwiedza konkurencja – pan Mendez i jego sławny „Cyrk Motyli”. Ten przygarnia go do swojej trupy i przedstawia jej członkom. Są wśród nich George – siłacz, który zanim zaczął pracę w cyrku trudnił się wywoływaniem burd i bójek, Poppy – zapomniany akrobata, który wcześniej żył z żebraniny na ulicy, czy Anna, była prostytutka. Will patrzy na tych wspaniałych ludzi, uśmiechniętych i szczęśliwych z zazdrością, czuje się gorszy, wierzy że o ile można się podnieść z prostytucji czy wyjść z bezdomności, to jednak ręce i nogi przecież nie odrosną…

Wszystko zmieniają słowa dyrektora Mendeza, który zauważa kiepski stan Willa i zapewnia go, że… ma on przewagę nad resztą zespołu. Oczywiście nasz bohater nie może pojąć na czym niby ta przewaga miałaby polegać. Przecież jest słabszy od każdego z nich. Nie ma rąk i nóg! Jak miałby podnosić ciężary czy uprawiać akrobację? Nie może zrozumieć pana Mendeza i podejrzewa, że ten z niego kpi. Wtedy dyrektor wypowiada zdanie, które dotknęło nie tylko Willa, ale także i mnie: „Im cięższa jest walka tym większe zwycięstwo”…

Co to niby ma do mnie? Urodziłem się gruby, jestem gruby (i w domyśle: będę gruby). Nic z tym nie da się zrobić. Podjąłem wiele prób, ale każda, wcześniej czy później, spełzła na niczym. Niektóre „podejścia” zajmowały mi kilka miesięcy, a niektóre kilka lat. Wszystkie jednak łączy jedno – klęska. Raz wydawało mi się, że się udało, schudłem prawie 60 kg i wreszcie, pierwszy raz w życiu, czułem się naprawdę świetnie. Okazało się jednak, że pojawił się efekt jojo i wróciłem do swojej starej wagi – prawie 180 kg…

Jednak mimo to, czuję że mam przeWAGĘ! Wierzę, że jeden sukces składa się z setek klęsk. Niedawno słyszałem historię dziewczyny, która jest teraz szefową dużej, dobrze zarabiającej firmy. Przez bardzo długi czas szukała inwestora, który uwierzyłby w jej projekt i włożył w niego potrzebne na rozruch pieniądze. Większość ludzi poddaje się po trzech, czterech spotkaniach z inwestorami, którzy mówią im, że to, co wymyślili, nie wyjdzie. Przecież nie może mylić się doświadczony biznesmen, który na budowaniu firmy zjadł zęby. Ta dziewczyna, zanim znalazła kogoś, kto w nią uwierzył, spotkała się z 350 potencjalnymi inwestorami… Wszyscy powiedzieli jej, że pomysł, w który włożyła tyle pracy, nie ma szans na realizację. Każdy by się poddał, ale nie ona. Chodziła ze spotkania na spotkanie i przekonywała każdego, że jej pomysł jest naprawdę przełomowy. Wreszcie znalazła kogoś, kto uwierzył w jej potencjał i rozkręciła interes, który dzisiaj przynosi krocie.

Moja przewaga polega na nie poddawaniu się, nie opuszczaniu gardy. Przegram tylko wtedy, gdy się poddam, a nie gdy upadnę na deski po raz kolejny. Stąd ten blog, moje konto na Instagramie i wszystkie inne działania, które pomagają mi stać w ringu. Stąd kolejna runda, którą podjąłem po wstąpieniu do zakonu i po przeprowadzce do Krakowa. Tym razem z pomocą profesjonalnego dietetyka i fizjoterapeuty. Póki co efekty są bardzo dobre, schudłem prawie 20 kg i wszystko idzie w dobrym kierunku.

Ktoś powiedział mi, że nie tylko sukces jest wart tego żeby o nim opowiadać. Warto dzielić się doświadczeniem, które zdobyłem ćwicząc swoje „padnij-powstań!” Nie bez powodu stacje Drogi Krzyżowej to też upadki. Choć zwycięstwo (zmartwychwstanie) jest na samym końcu, to przecież to droga klęsk… Dlatego pierwszy raz postanowiłem publicznie opowiedzieć o swoich zmaganiach. Założyłem konto na Instagramie, a teraz tego bloga. Nie będzie on oczywiście jedynie o odchudzaniu, ale ponieważ to teraz temat, który bardzo mnie zajmuje, to pewnie będzie go tutaj całkiem sporo. Może uda się trochę pomóc ludziom w podobnej sytuacji?

Walka, którą toczę nie jest łatwa, bo to walka z samym sobą, ale mam przeWAGĘ, bo skoro jest tak trudna, to oznacza, że zwycięstwo będzie spektakularne.

Tutaj możecie obejrzeć cały film „Cyrk Motyli”:

 

 

 

 

4 komentarze
Przejdź do paska narzędzi