Przejdź do treści

mam PrzeWAGĘ - Łukasz Sośniak SJ Wpisy

Odłóż spluwę i zacznij planować!

Co do cholery jest ze mną nie tak, że jak tylko się wezmę za siebie, to po jakimś czasie (niedługim) siada motywacja i to wszystko, co zdobyłem z trudem diabli biorą? Czemu nie mam silnej woli?! Ależ mnie to wkurza… Nie wiem czy inni, którzy walczą z otyłością mają podobnie, ale ja dostaję nerwa na samą myśl. Niedawno przeczytałem artykuł Steve’a Pavliny „Self Discipline”, w którym mówi o tym, jak pokonać znikającą motywację. Spróbuję to wytłumaczyć obrazowo. Jeżeli przyjmiemy, że nasza motywacja to taki kałach, z którego możemy trafiać zbira, którym jest gruby brzuch… to warto uzbroić się (nomen omen) w cierpliwość i kiedy jak w Counter Strike’u otrzymamy taką broń, przetrwać nieodpartą chęć wywalenia całego magazynka prosto w serce wroga. To co robić?

2 komentarze

Moja waga wyświetla mi: proszę wchodzić pojedynczo…

Dzisiaj Światowy Dzień Walki z Otyłością… Dlatego postanowiłem zacytować klasyka:

„- Hej, ty tam! – zaryczał, biorąc się pod boki. – Smoku chędożony! Słuchaj, co ci rzeknie herold! Znaczy się ja! Jako pierwszy zabierze się do ciebie honorowo obłędny rycerz Eyck z Denesle! I wrazi ci kopię w kałdun, wedle świętego zwyczaju, na pohybel tobie, a na radość biednym dziewicom i królowi Niedamirowi! Walka ma być honorowa i wedle prawa, ziać ogniem nie lza, a jeno konfesjonalnie łupić jeden drugiego, dopokąd ten drugi ducha nie wyzionie albo nie zemrze! Czego ci życzymy z duszy, serca! Pojąłeś, smoku?”

To niezbyt miłe słowa wypowiedział krasnolud Yarpen Zigrin, przyjaciel Geralta, wysłany jako herold do paskudnego smoka Villentretenmertha, którego próbował upolować razem z Wiedźminem. Wypadki te opisuje Andrzej Sapkowski w opowiadaniu „Granica możliwości”. Yarpen jest mi bardzo bliski. Bywa chamski i rubaszny, czasem nieco złośliwy, ale w gruncie rzeczy to porządny krasnolud. Kiedy chce umie być poważny i szczery. Tylko co to wszystko, do kaduka, ma wspólnego ze Światowym Dniem Walki z Otyłością? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Podziel się opinią

Mój brzuch to moja siła

Ty to lubisz…” – usłyszałem kiedyś komentarz, który dotyczył mojej otyłości. Wiem. Nie tylko to lubię, ale i na potęgę wykorzystuję. Jak można nie lubić takiego misia… takiego zabawnego okrąglaczka… takiego pulpecika… Kiedy pracowałem jako dziennikarz i konferansjer dziękowałem niebiosom za swój brzuch. Korzystałem z niego niczym z broni, dzięki której mogłem wywołać uśmiech na twarzach, zjednać sobie publiczność, zażartować. A ile z niego korzyści w towarzystwie! Na imprezach pomagał być duszą (a raczej brzuchem) towarzystwa, torował mi drogę (dosłownie też) w wielu miejscach i okolicznościach. Można powiedzieć, że… szedł zawsze przede mną.

2 komentarze

Mam przeWAGĘ!

Obejrzałem niedawno film z udziałem Nicka Vujicica, znanego na całym świecie mówcy i ewangelizatora, który urodził się bez kończyn. Film nosi tytuł „Cyrk Motyli” i opowiada historię pewnego „dziwoląga”, który w czasach nie tak dawnych pokazywany był w obwoźnym cyrku jako ciekawostka. Owe dziwowisko gra oczywiście sam Vujicic… Will, bo tak ma na imię główny bohater, słyszy codziennie jak bardzo jest przegrany. Ludzie śmieją się z niego, obrzucają wyzwiskami i pomidorami. Dyrektor cyrku, przedstawiając go widzom, mówi nawet, że jest człowiekiem, „od którego odwrócił się sam Bóg”. Z czasem Will zaczyna w to wierzyć i powoli godzi się ze swoim stanem.

8 komentarzy